Zakupy przed świętami to dla niektórych istna mordęga, podobna do typowego pola walki. Starcia rozgrywające się na oczach sprzedawców i innych klientów są nie do powtórzenia, a ich siła wyrazu zdumiewająca. Niektóre wydają się tak nieprawdopodobne, że aż trudno uwierzyć, że dzieją się naprawdę. Osoby nerwowo rozglądające się naokoło, poszukujące wśród sklepowego asortymentu idealnego produktu, który można by było komuś sprezentować i otrzymać w zamian uśmiech podziękowania. Marzenie o trafienie w czyjś gust i potrzeby jest tak silne, że wielokrotnie przemierzamy stanowiska i stoiska w poszukiwaniu idealnego prezentu dla danej osoby.

Zakupy przedświąteczne to nie tylko zajęcie na wiele godzin, potrzeba wielkiej ilości energii, ale również większego budżetu. Pieniądze trudno tak wydawać, by starczyło na wszystko. Co ciekawe przeważnie nie trzymamy się ustalonego budżetu. Wolimy dołożyć niewielką sumę pieniędzy, by upragniony produkt był w końcu nasz. Lepiej dołożyć trochę, by radość była większa – tak myśli większość z nas. W ten sposób dajemy się często nabrać na popularne chwyty reklamowe, zachęcające nas, byśmy kupili więcej i lepszych (jednocześnie droższych) produktów.

Z roku na rok wydajemy coraz więcej. Święta przybierają coraz bardziej komercyjne oblicze. Stoiska z bombkami i choinkami, bałwankami pojawiają się wyjątkowo szybko. Kolędy i piosenki świąteczne rozbrzmiewają tak prędko, że już w listopadzie przeżywamy święta. Tym samym summa summarum, gdy w końcu zasiadamy do wigilijnego stołu, wiele osób nie jest w stanie w pełni przeżywać tego dnia. Myśli zaprzątają zaciągnięte pożyczki i debety na karcie, by podczas tegorocznych świąt wszystko było piękne i idealnie utrzymane.